FANDOM


POCZĄTEK

Heatherfield…. Piękne miasto z tyloma możliwościami. Wszędzie jest blisko, jest pięknie. Zawsze chciałam zamieszkać w mieście, ponieważ w tak dużych miastach zawsze kogoś potrzebują do pracy i są bardzo dobre studia. W wieku 19 lat postanowiłam się usamodzielnić. Wyprowadziłam się z małej wioski, by zostać lekarzem. Zdałam maturę z biologii i chemii na 80%, więc postanowiłam zrobić kolejny krok. Znalazłam mieszkanie w dobrej cenie, pracę i dobre studia. Tego samego dnia spakowałam walizki, pożegnałam się z rodziną i poleciałam do tego miasta.

Stoję na lotnisku i przywołałam taksówkę, by pojechać pod blok. Podałam adres i pojechaliśmy. Była piękna pogoda, Słońce świeciło...było wręcz pięknie. Słońce nigdy mnie nie raziło ani się nie opalałam. Tak miałam od dziecka. Przyzwyczaiłam się do tego, ale jedna rzecz strasznie mnie wkurzała i to bardzo. Zawsze wstawałam ze Słońce i szłam spać, gdy zachodziło. Najgorzej było w zimę, gdy chodziłam jak zombie i nie wychodziłam z łóżka całymi dniami.

Wyciągnęłam z torebki lusterko i poprawiłam włosy. Miałam zielone oczy, delikatne piegi na nosie i kręcone blond włosy. Tak, w liceum byłam wręcz gwiazdą i chłopcy za mną szaleli, ale na razie nie interesowały mnie stałe związki. Jak mama powtarzała, że szkoła jest ważna i muszę się na niej skupić. Tak mi zostało.

Zatrzymaliśmy się pod blokiem i poszłam do mieszkania. Mieściło się na 4 piętrze. Weszłam tam i zobaczyłam piękny duży salon połączony z kuchnią. Dalej były dwa pokoje i łazienka. Będę musiała znaleźć współlokatora, bo sama nie wyrobię utrzymywać tego mieszkania. Trzeba wywiesić ogłoszenie. Zostawiłam walizki i wyszłam na miasto, by załatwić jeszcze parę spraw na mieście. Wzięłam małą torebeczkę, torby i wyszłam. Moim pierwszym przystankiem były studia. Musiałam wziąć plan lekcji, kartę studencką i małą mapkę. To najlepsze studia w tej części miasta. Rozejrzałam się po uniwersytecie popatrzeć, gdzie są lekcje. Dużo do ogarnięcia, ale dam radę. Wyszłam na dwór i schowałam wszystko do torebeczki. Poczułam, że ktoś się na mnie patrzy. Podniosłam wzrok i zobaczyłam, że patrzy się na mnie nastolatka z rudymi włosami. Skądś ją kojarzę, ale... Skąd? Patrzyła się na mnie zainteresowana tak samo jak ja na nią. Po chwili pojechała chyba ze swoją mamą. Chwilę jeszcze postałam i poszłam powoli w kierunki biblioteki. Od razu wzięłam parę długopisów, kolorowych flamastrów, karteczek samoprzylepnych. Tak, będę tu kujonem, ale mam to gdzieś. Podeszłam do pułki, gdzie był atlas z anatomii człowieka i parę książek dla chemików i biologów. Wzięłam je, by mieć z czego korzystać. Szłam do kasy przeglądając je. W mojej nieuwadze wpadłam na kogoś i wszystko wyleciało mi z rąk.

- Przepraszam - powiedziałam razem z tym chłopakiem.

Oboje się schyliliśmy po nasze książki i niechcący dotknęliśmy naszych dłoni. Podniosłam wzrok i dopiero teraz zobaczyłam, na kogo wpadłam. To był chłopak z opaloną skórą, ciemnobrązowymi kręconymi włosami i czarnymi jak węgiel oczami. Po prostu przystojniak.

- Proszę, to chyba twoje - powiedział oddając mi atlas z anatomii.
- Dziękuję. A to twoje - odparłam cała czerwona oddając mu książkę z historii.
- Dziękuję - odparł - Widzę cię pierwszy raz. Jesteś nowa w mieście? - spytał zaciekawiony wstając.
- Tak, jestem nowa. Dzisiaj się tutaj wprowadziłam. Widzę, że interesujesz się historią - zauważyłam wskazując na jego książkę.
- Tak, to prawda. Chodzę na drugi rok studiów. Ty za to widzę, że interesujesz się anatomią. Mam się bać? - zażartował.
- Nie - odparłam chichocząc - Chcę zostać w przyszłości lekarzem i dlatego się przeprowadziłam, by pójść na studia i nauczyć się do zawodu. Ale też muszę przyznać, że lubię historię i różne mitologie.
- Na serio? - spytał zainteresowany stojąc przy kasie - Możemy się kiedyś spotkać i porozmawiać na te tematy - zaproponował.
- Z chęcią - odparłam płacąc za moje książki i inne przybory - Za chwilę podam ci mój numer.

Wyszliśmy z biblioteki i zapisałam numer na kartce i także mój adres. Podałam mu ją i poczułam, że znowu ktoś się na mnie patrzy. Odwróciłam głowę i zobaczyłam po drugie stronie ulicy uśmiechniętą Chinkę ubraną w tradycyjne kimono. Weszła do restauracji i zaczęła obsługiwać gości. Ta pani....jest jakaś znajoma. Dość często mi się śniła i mówiła, że się spotkamy któregoś dnia.

- Dobrze, to ja zadzwonię, kiedy będę miał czas - powiedział z uśmiechem ten chłopak - A tak w ogóle, jestem Michael - dodał wyciągając do mnie dłoń.
- Victoria - odparłam ściskając go za dłoń.

Zamiast oddać uścisk, to pocałował moją dłoń. - To do zobaczenia, Victoria - rzekł i poszedł nie czekając na moją reakcję. Stałam tam zdziwiona jego szarmanckim zachowaniem, że nie wiedziałam, co zrobić. W tych czasach naprawdę trudno trafić na chłopaka z takim zachowaniem. Po minucie ochłonęłam i poszłam w stronę tej restauracji. Widać, że dużo dali tu tradycji. Usiadłam przy dużym stoliku i sprawdzałam menu. Same tradycyjne dania chińskie. Pora spróbować tych nowości. Usłyszałam, że ktoś wchodzi i podniosłam wzrok. Weszła 5 nastoletnich dziewczyn, w tym ta rudowłosa dziewczyna. Od razu na mnie spojrzała. Była też tutaj blondwłosa dziewczyna, która widać , że jest egoistką. Ciemnoskóra dziewczyna w okularach, młodziutka Chinka i brązowowłosa dziewczyna. Widać, że są z różnych środowisk i się przyjaźnią. Ciekawe połączenie. Widziałam, że rudowłosa dziewczyna niepewnie do mnie podchodzi.

- Przepraszam, ale możemy się dosiąść? - spytała z delikatnym wstydem.
- Will, tu jest mnóstwo wolnego miejsca. Nie przeszkadzajmy tej pani - zaproponowała ciemnoskóra dziewczyna poprawiając okulary.

W tym momencie wyszła starsza pani z drewnianym pudełkiem. Kiedy mnie zobaczyła, uśmiechnęła się szerzej.

- Widzę, że jednak przyszłaś, Victorio. Dziewczyny, usiądźcie koło niej. Teraz to będzie wasza najbliższa przyjaciółka. Najsilniejsza.

Chwila moment. Skąd ta pani zna moje imię?! Przecież pierwszy raz się widzimy na oczy. To jest dość niepokojące i dziwne. Dziewczyny usiadły i czekały na to, co się stanie.

- Pora opowiedzieć wam pewną historię i legendę - pstryknęła palcami i wszędzie zrobiło się czarno.

Od razu zrobiło mi się duszno i chciało spać.

- Spokojnie, Victoria. To zajmie mi tylko chwileczkę - odparła pani widząc mój stan - Ziemia to nie jedyna planeta. Jest ich dość sporo, gdzie najważniejsze miejsca to Meridian i Kondrakar. Ten ostatni jest rządzony przez złego władcę Fobosa, który chce przejąć władzę nad innymi światami. Dlatego Kondrakar otoczył się barierą ochronną, by się chronić. Strażniczki Sieci pilnowały tego, by panował porządek w innych światach. Aż do teraz nie było nikogo, by uratować inne światy. Przyszła kolej na was.

Po tym znowu pstryknęła palcami i wszystko wróciło do normy.

- To sen. To nie może być prawda - powiedziało brązowowłosa dziewczyna siedząc koło mnie i kręcąc z głową z niedowierzenia - To tylko sen.
- Na pewno? - spytała z tajemniczym uśmiechem ta pani - Cornelio, pewnie zauważyłaś, że ostatnio panujesz nad ziemią. Irma, ostatnio woda stała się twoim najlepszym przyjacielem, prawda? Teranee, nie bój się ognia. Teraz będzie twoim najlepszym przyjacielem do okiełznania. I moja kochana wnuczka, Hay Lin. Dopiero dzisiaj odkryła, że panuje nad powietrzem. I zostały nam 2 najważniejsze osoby.

Dziewczyny spojrzały na nas zaciekawione. To się zaraz zacznie.

- Ja nawet nie umiem zrobić tej prostej sztuczki z kciukiem - starała się bronić Will.
- Will, ty będziesz sercem tej grupy. Jesteś ważna dla nich. - chwilę się zamyśliła i spojrzała na mnie - Pora na pewną legendę....Na początku świata istniało 6 Strażniczek. Była oryginalna piątka i jedna dziewczyna, która panowała nad Światłem. Wszyscy ją lubili, cenili jej zdanie i moce. Nigdy się nie poddawała. ALE podczas jednej poważnej misji została ranna. Na łożu śmierci przepowiedziała swoją śmierć. Że pojawi się dziewczyna podobna do matki, ale oczy będzie mieć ojca. Przeprowadzi się z małej wioski do większego miasta, które skrywa wielkie tajemnice. Victoria, ta legenda jest o tobie. TY posiadasz dar Światła. Nie razi cię Słońce, wstajesz i zasypiasz z nim, nie opalasz się....

Ma rację. To jest niesamowite i przerażające. Pani Lin wyciągnęła z pudełka ładny różowy wisiorek.

- Oto Serce Kondrakaru. - powiedziała z dumą.

Wisiorek zaczął wirować wokół nas. Zatrzymał się przy mnie i oblało mnie złote światło.

- Tak, widać, że Serce ciebie poznało. Idealnie ciebie wybrało - powiedziała poważnie pani Lin.

Od tego momentu moje życie i dziewczyn zmieni się diametralnie. Czuję to.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.